"Najbardziej podstawowym ludzkim prawem, oprócz prawa do życia, jest prawo do kontroli własnego umysłu, co oznacza prawo do samodzielnego decydowania, w jaki sposób będziemy badać świat wokół nas, jakie wnioski wyciągniemy z doświadczeń własnych i innych i wreszcie jak odnajdziemy sens życia naszego i nadamy mu cel." John Holt
niedziela, 27 czerwca 2010
Wiedza i wiara
Jestem osobą wierzącą.
Wierzę w istnienie MIŁOŚCI PRAWDY WOLNOŚCI.
Wierzę, że można żyć według zasad a nie według własnych popędów.
Wierzę w spontaniczne dobro istniejące w dzieciach.
Wierzę w naturalność procesu uczenia się.
Wierzę, że każdy potrafi działać i uczy się na własny sposób jeśli da mu się do tego sposobność.
Wierzę, że wiedza jest procesem, a nie materią którą trzeba wlewać do czyjejś głowy lejkiem i przy okazji smagać go biczem po tyłku by się nie wiercił.
Wierzę w różnorodność ludzkich zainteresowań, odmienność sposobów życia.
Wierzę w różnorodność sposobów osiągania wiedzy.
Wierzę, że istnieje motywacja wewnętrzna.
Wierzę w człowieka,
w jego dobroć i chęć do działania.
A co za tym idzie wierzę w dziecko.
poniedziałek, 24 maja 2010
Szczera prawda
Teraz okazuje się, że szkoła co do której miałam wielkie nadzieje, którą w części skończyłam, która myślałam, że będzie ostoją tej pedagogiki prawdziwej, ta szkoła niedługo zostanie bez tych nauczycieli którzy byli nieformalnym autorytetem. Nawet nie wiem czy oni o tym wiedzą, że są studenci którzy tak ich mocno cenią.
A teraz ja jako nauczycielka w publicznej placówce staram się nie być nanibystką, ale praca to nie studia, ideały to nie realia.
sobota, 22 maja 2010
Nietzsche cdn
poniedziałek, 2 lutego 2009
Ewaluacja
Koniec semestru, trzeci rok studiów, mamy ocenic pozytywy i negatywy uczelni. Patrzę w jaśniejącą białą kartkę i... Pusto. Na pierwszym roku napisałam sobie mnóstwo rzeczy dobrych i złych które widzę w mojej uczelni, i tych związanych z nauczaniem, i z organizacją. A teraz? Teraz to bym im najchętniej napisała, żeby nie zmieniali nic ponieważ są najlepsi. Nigdy nie sądziłam, że można mieć doczynienia z tak kompetentnymi ludźmi i dobrymi wykładowcami. Nigdzie nie widziałam ludzi którzy tak chcą i się starają aby było dobrze. Każdy ma wady i popełnia błędy, ale bycie na tyle silnym by się nie bać je popełniać wzbudza we mnie szacunek.
Zawsze miałam złe doświadczenia z nauczycielami, zawsze mi się wydawało, że system jest straszny, bo nie można go zmienić i trzeba się do niego dostosowywać. Dzięki ich podejściu zobaczyłam, że system należy dostosowywać do siebie i nie być anty, ale działać lub być anty ale twórczo.
Jedyną rzecz o zabarwieniu lekko negatywnym gdzieś ukradkiem bym przemyciła, aby bardziej (wogóle) doceniali tych którzy nie przychodzą dla oceny na wykłady czy zajęcia tylko z zainteresowania tematem, doceniali nie stopniem czy zaliczeniem, ale może wspólną dyskusją na tematy omawiane na zajęciach.... gdzieś przy... kawie? Czy na prawdę to takie straszne pogadać ze studentem? Czy to okropne dać pole by mógł postawić pytania które go nurtują? Czy ten laik-student z wypiekani na twarzy słuchający o tym co wydawało mu się, że on jeden na świecie myśli, a tu wielku profesorus podaje stos książek na ten temat, nie zasługuje na chwilunie uwagii? Czy wy nauczyciele wiecie wogóle o tym, że my myślimy? To tyle tych bredni. Salut